Loro Park chcieliśmy zobaczyć już podczas naszego pierwszego pobytu na Teneryfie, ale niestety nie wystarczyło nam wtedy na to czasu. Tym razem było inaczej, cały nasz tygodniowy pobyt dobrze sobie zaplanowaliśmy, a Loro Park był naszym nr 1 podczas tej podróży.
Ruszyliśmy więc malowniczą drogą na północ, przez góry i w około półtorej godziny ze śpiącym grzecznie, 13 miesięcznym Brunem byliśmy na miejscu.

Pierwsze co zobaczyliśmy, oprócz ogromu samochodów (trzeba przyznać, że mają naprawdę wielki parking, więc jeśli podróżujecie samochodem nie ma się co martwić o brak miejsc parkingowych na terenie parku – zdecydowanie gorzej jest w jego okolicach) to ogroooomna kolejka! Naprawdę ogromna, dla naszych rodziców to pewnie znajomy widok ale ja byłam lekko przerażona. Na nasze szczęście bilety wstępu kupiliśmy już wcześniej, a to dało nam gwarancje pierwszeństwa więc ominęliśmy te wielkie korki i ruszyliśmy przed siebie.

Do Loro Parku, od poniedziałku do piątku, kursują darmowe busy w 2 strony z LOS GIGANTES, PUERTO DE SANTIAGO I PLAYA DE LA ARENA.

Po wejściu szybko posmarowaliśmy się kremem z filtrem (koniecznie pamiętajcie, chłodny wiatr nie gwarantuje ochrony przeciw oparzeniom) i dalej w drogę!
Jeszcze tylko miła Pani cyknęła nam fotkę z papugami (prawie jak celebryci na ściance) i już mogliśmy zagłębić się w zakamarki tego niesamowitego ogrodu.


Loro Park to został stworzony przez w 1972 r. przez Wolfganga Kiesslinga i jego ojca i trzeba przyznać, że mieli faceci fantazje! (zresztą sam Wolfgang podobno wciąż mieszka na terenie parku, a jego willa usytuowana jest obok domu papug i uprzedzam pytanie-nie jesteście w stanie jej zobaczyć, przed wzrokiem gapiów osłania ją wielki żywopłot).
Park robi ogromne wrażenie, niezależnie od tego czy jesteś dużym 5 latkiem czy niewysokim 55 letnim facetem.
Jego Powierzchnia to 135 000 km kwadratowych! A atrakcji do zobaczenia ciągle przybywa, co zresztą potwierdzają tłumy odwiedzających.
No ale, powoli i od początku.

Po naszej krótkiej sesji zdjęciowej dostaliśmy w dłoń mapę parku, żeby zorientować się w terenie.
Najbardziej ciekawiły nas pokazy zwierząt, które odbywały się w określonych godzinach i do nich właśnie dostosowaliśmy kierunek poruszania się.

W Loro Parku odbywają się pokazy:

  • lwów morskich
  • delfinów
  • orek
  • i papug.

Niestety nie zdążyliśmy na show papug ale byliśmy tak oczarowani cała resztą, że zupełnie się tym nie przejęliśmy.
Zresztą zobaczcie sami!

Park jest podzielony na strefy, które zamieszkują poszczególne zwierzęta.
Wodne (pingwiny, lwy morskie, orki, delfiny, płaszczki, wydry, aligatory, egzotyczne ryby, rekiny)
Powietrzne (papugi, flamingi i przeróżne rodzaje egzotycznych ptaków)
Lądowe (goryle, małpy, biały tygrys-jest naprawdę piękny!, jaguary, gepardy)

Na szczególną uwagę zasługuje największa na świecie lodówka czyli pingwinarium. Jest otwarte od 8:30 do 18:00. Znajdziecie tam przeurocze pingwiny ale także różne okazy ryb i morskich zwierząt. I choć mogłoby się tak wydawać, wcale nie panuje tam arktyczna temperatura (no przynajmniej nie w części przeznaczonej dla turystów).

Jako rodzice musicie uzbroić się w cierpliwość i miliony monet, gdyż sklepy z pamiątkowymi pluszakami, brelokami, czapeczkami itp. kuszą każdego młodocianego (i starszego) turystę. Sami nie mogliśmy się oprzeć pięknemu, czarnemu gorylowi 🙂

Pozytywnie zaskoczyła nas dobrze rozwinięta strefa gastronomiczna (z pyszną mrożoną kawą i koktajlami owocowymi!) Wszystkim dzieciakom na pewno przypadnie do gustu plac zabaw z mini rollercosterem! Na terenie Loro Parku znajdziemy też kino 3D, w którym w gronie całej rodziny możecie zobaczyć animowany film „Rio” oraz dokumenty o tajemnicach świata fauny i flory.

Loro Park to niezwykłe miejsce, stworzone z rozmachem i precyzją. Pomimo tego, że nasz stosunek do ogrodów zoologicznych jest raczej sceptyczny- to miejsce zrobiło na nas ogromnie pozytywne wrażenie. Po ponad 4 godzinach spacerowania po tym kolorowym ogrodzie, stwierdziliśmy zgodnie, że Loro Park to numer jeden na Teneryfie, niezależnie od Twojej metryki!