Niestety czasy kiedy moim bagażem podręcznym była malutka torebeczka, w której mogłam zmieścić pomadkę, chusteczki odświeżające i telefon bezpowrotnie minęły. Bagaż podręczny mamy to zazwyczaj ciężka, niedomykająca się torba pełna wszystkiego co według nas jest nam przecież niezbędne. Co zrobić żeby na lotnisku nie wyglądać jak wielbłąd?

Oto lista rzeczy, które każda mama powinna wziąć ze sobą do samolotu:

PAMPERSY i CHUSTECZKI NAWILŻAJĄCE

To Twój must have! Ich ilość zależy przede wszystkim od czasu trwania lotu i wieku dziecka. Pamiętaj, że zawsze lepiej wziąć o jeden więcej. Kupa lubi płatać figle ;-D

PIELUSZKA/OTULACZ

Warto mieć przy sobie na wypadek ślinienia się, ulania, przykrycia przy karmieniu. U nas doskonale sprawdził się otulacz 😉

KOCYK

Klimatyzacja w samolocie to nasz wróg. Warto mieć przy sobie cieplejszy kocyk żeby uchronić naszego malucha przed zimnym powietrzem. U nas doskonale sprawdził się podczas wsiadania i wysiadania z samolotu. Bruno bardzo nie lubi się przebierać, zwłaszcza gdy w samolocie jest ciasno i gorąco, założenie mu cieplejszej bluzy lub sweterka graniczy z cudem, a opatulenie go kocykiem zajmuje kilka sekund, bez krzyków i płaczu 😉

UBRANIE NA ZMIANĘ

Pierwszy raz z Brunem lecieliśmy w połowie marca, temperatura w Polsce wynosiła niecałe 10 stopni (!) natomiast na Gran Canarii 23, a lot trwał 5h 30min. Na lotnisku przebraliśmy synka w lżejsze ubranie (dzięki temu nie musieliśmy pakować cieplejszego ubrania, które w ogóle nie przydałoby nam się podczas lotu i niepotrzebnie zajmowałoby miejsce)j
i wzięliśmy ze sobą 2 komplety do przebrania. Ta ilość była dla nas wystarczająca ale wiadomo, że wszystko zależy od tego ile trwa lot, w jakim wieku jest dziecko oraz panujących temperatur.

ZABAWKI, GRYZAKI, PLUSZAKI

Bardzo ważna rzecz w samolocie. Jak wiadomo kilkugodzinna podróż w pozycji siedzącej bywa męcząca nawet dla dorosłego więc jeśli dla siebie bierzemy książkę, gazetę czy ipoda z ulubioną muzyką nie zapominajmy o naszych maluchach. Oczywiście traktujmy ten punkt z umiarem, nie musimy od razu wynosić pół pokoju 😉

 SMOCZEK

U naszego maluszka sprawdził się jako usypiacz, uspokajacz lub zamiennik cycka przy starcie i lądowaniu. Najlepiej mieć przy sobie dwa, na wypadek gdyby jeden chciał się gdzieś zapodziać 😉

PICIE I JEDZENIE

Jeśli nie chcemy mieć w samolocie wrzeszczącego malucha z powodu zatkanych uszu wystarczy pamiętać aby przy zmianach ciśnienia (głównie start i lądowanie) dawać dziecku coś do pica. U niemowląt doskonale sprawdza się przystawienie do piersi. Nie można też zapominać o przekąskach, szczególnie jeśli lot trwa kilka godzin. Słoiczki z jedzeniem można z łatwością podgrzać w samolocie, wystarczy poprosić obsługę.
Radzimy Wam wszystkie smakołyki spakować wcześniej, ponieważ na lotnisku możecie niemile się zaskoczyć (tak jak my, kiedy postanowiliśmy kupić flipsy w strefie bezcłowej, których nigdzie nie znaleźliśmy).

TABLET/TELEFON

Tak. Już widzę te komentarze jaka to ze mnie zła matka skoro nie potrafię zabawić dziecka przez 6 godzin bez telefonu. Ale kiedy wszystko zawodzi, nasz maluch się nudzi, marudzi i wszystko jest „na nie” wtedy do akcji wkracza bajka i voila! Oczywiście nie namawiam, żeby przez bite 6 godzin puszczać dziecku bajki w samolocie, a samemu czytać książkę ale chwila wytchnienia należy się zarówno rodzicowi jak i dziecku.
Nam telefon dobrze sprawdzał się również jako usypiacz z kołysankami.

To już chyba wszystko. Wbrew pozorom nie jest tego tak dużo, wystarczy pamiętać o dobrej organizacji i… wykorzystaniu partnera jako bagażowego 😉

A jakie są Wasze sposoby na organizację bagażu podręcznego z maluchem?
Może macie jakieś swoje niezbędniki?
Podzielcie się 😉