Jesień to dla nas trudny czas. I nie chodzi tu o złotą, piękną polską jesień. Bardziej mam na myśli tę szaro-buro-ponuro-deszczową. Uciekamy wtedy do letnich wspomnień i żyjemy planowanym na zimę urlopem. Jednak, mając dziecko, trudno tak po prostu ten czas przeczekać pod kocem z dobrą książką i gorącą czekoladą.

Tym razem obiecaliśmy sobie, że będzie inaczej. Tegoroczną jesień wykorzystamy maksymalnie.
Bo odkrywanie niezwykłych miejsc i szukanie swoich zakątków to idealne rozwiązanie kiedy za oknem plucha.

No i właśnie ta plucha skłoniła nas żeby spontanicznie spakować się i uciekać.
Cel nr jeden – niedaleko
Cel nr dwa – spa
Cel nr trzy – piękna okolica
Długo się nie zastanawialiśmy – BIESZCZADY!
A jak Bieszczady i spa to tylko ARŁAMÓW.
W 2,5 godziny dojechaliśmy na miejsce a naszym oczom ukazał się jeden z najpiękniej położonych hoteli w Polsce.


Moje prywatne bieszczadzkie anioły❤️


Uprzedzam pytania – woda jest cieplutka z temperaturą sięgającą 35 stopni, a basen jest czynny cały rok.Odpoczęliśmy trochę i ruszyliśmy zwiedzać okolice.
Hotel jest położony w Bieszczadach niedaleko Ustrzyk Dolnych, w samym sercu lasów, pagórków, górek.

Do hotelu oprócz nieziemskiego spa należy również lotnisko, stadnina koni, boisko, super plac zabaw, stok narciarski, siłownia, hala sportowa, pole golfowe więc atrakcji jest na całego.

Obiekt był również miejscem obozu przygotowawczego polskiej reprezentacji przed Euro 2016. Na tę okazję powstało tam boisko z naturalną nawierzchnią.

Na nas ogromnie pozytywne wrażenie zrobiło „przedszkole dla dzieci” czyli wielka sala zabaw, gdzie dzieci mogą szaleć do woli pod opieką animatorów a rodzice zrelaksować sie w spa.

No właśnie spa. Obłęd! Niesamowita sauna panoramiczna i jacuzzi z obłędnym widokiem na Bieszczadzkie połoniny.Na uwagę zasługuje też hotelowa restauracja i ogromna sala bankietowa.

Hotel Arłamów to obiekt stworzony z rozmachem i niezwykłą dbałością o każdy detal.Po dwóch dniach wróciliśmy wypoczęci i zrelaksowani i zgodnie stwierdziliśmy że to miejsce idealne na jesienną chandrę. Coś czuję, że w tym roku będzie mnie dopadać wyjątkowo często🙊